Wywiad z Janem Kociubińskim

Wywiad z Janem Kociubińskim

Dzisiejszy wywiad przeprowadzę z absolwentem naszego gimnazjum

 Janem Kociubińskim

– alumnem pierwszego roku Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach

Dzień dobry.

– Dzień dobry.

– Gimnazjum to był jeden z etapów, który miał przygotować do wyboru szkoły średniej – czym kierowałeś się, wybierając Zespół Szkół w Janowie Podlaskim?

Wybór szkoły średniej to rzeczywiście ważna i istotna sprawa. Zanim jednak odpowiem, czym się kierowałem, pragnę dać wskazówkę wszystkim absolwentom gimnazjum, aby nie podejmowali tej decyzji pochopnie, pod wpływem emocji, a co gorsze – aby nie szli do danej szkoły średniej, bo zrobili to moi rówieśnicy…

Wracając jednak do pytania, wiele było czynników, dzięki którym zadecydowałem złożyć dokumenty do liceum janowskiego. Po pierwsze – interesujący mnie kierunek, mianowicie klasa straży granicznej, po drugie – odległość od domu, miałem ten przywilej iż, nie musiałem wstawać cud świt i spieszyć się na autobus. Kolejnymi istotnymi punktami były: klub tae-kwondo ITF, zajęcia samoobrony, wszystkie specjalistyczne przedmioty wchodzące w skład danego kierunku, a także bogata historia obiektu.

Najważniejszym jednak aspektem, który wyłonił się już w czasie roku szkolnego, było podejście dyrekcji i nauczycieli do każdego ucznia. Kształcenie w liceum w Janowie Podlaskim, jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Ilość zajęć pozalekcyjnych daje możliwość rozwijania swoich pasji i zainteresowań pod każdym względem: śpiewu, aktorstwa, sportu itd. Co więcej, odległość szkoły od kościoła jest znikoma, można było więc w ekspresowym tempie wejść i zawierzyć Bogu trudny sprawdzian, a przede wszystkim maturę.

– Czy coś sprawiało Ci trudność w szkole średniej?

 Nigdy nie byłem wielkim fanem matematyki, a matura z tego przedmiotu wydawała mi się największym wyzwaniem… no właśnie WYDAWAŁA, dzięki Bogu zdałem ją bez najmniejszych problemów, zaangażowanie „sorek” (tak właśnie mówi się na nauczycieli w liceum sor/sorka) nauczających matematyki także nie było bez znaczenia.

Jak wspominasz ZS w Janowie Podlaskim?

Był to niewątpliwie, jeden z najlepszych i najpiękniejszych czasów młodości. Wspomnienia mam tylko i wyłącznie bardzo dobre. Fantastyczny kontakt z kadrą nauczycielską, wychowawcą i przede wszystkim z wszystkimi rówieśnikami. Czas licealny, to czas, który wspominam za każdym, razem kiedy mijam gmach ZS w Janowie Podlaskim.

– Pamiętasz nadal egzamin maturalny?

Tego się nie zapomina… Pamiętam, że był od razu po majówce, więc cały weekend siedziałem w książkach (oczywiście powtarzając J). Na początku j. polski, poszedł gładko, bez żadnych problemów. Dzień drugi to była prawdziwa batalia… pamiętam, że bardzo się stresowałem, jaki będzie typ zadań, graniastosłup czy ostrosłup, czy pamiętam wszystkie wzory, przekształcenia i wartości – przy wynikach okazało się, że stres był całkowicie niepotrzebny. Kolejne dni to j. angielski – przy tym przedmiocie wręcz cieszyłem się, że mogę się sprawdzić, gdyż jest to jeden z moich ulubionych przedmiotów. Kolejne dni, to rozszerzenia i matury ustne – podchodziłem do nich z całkowitym spokojem.

– Spore grono osób twierdzi, że aby dostać się na „dobre” studia, to koniecznie trzeba iść do szkoły średniej do Białej Podlaskiej – czy i Ty tak uważasz?

Uważam, że nie jest to konieczne. Nie neguję oczywiście szkół w Białej Podlaskiej, gdyż wielu moich znajomych złożyło tam dokumenty i również było bardzo zadowolonych. Jednakże, będę upierał się przy stanowisku, że liceum, tak samo jak technikum w Janowie są to świetne szkoły, z nauczaniem niekiedy lepszym niż w Białej. Wierzcie mi, że nie kłamię: 3 moich kolegów z klasy dostało się do szkół oficerskich w Gdyni, Warszawie i we Wrocławiu, gdzie na jedno miejsce są setki chętnych. Absolwenci, naszego liceum dostają się na uczelnie wyższe w całym kraju, takie jak: KUL, UKSW, UW, AWF, AON i wiele innych. Rozmawiając z rówieśnikami dowiedziałem się, że niekiedy na liście przyjętych studentów byli w czołówce stawki!

– Jakie warunki trzeba spełnić, aby zostać przyjętym do Seminarium?

Każdy kandydat, czyli mężczyzna ochrzczony, który pragnie zostać włączony w poczet alumnów Wyższego Seminarium Duchownego, musi być osobą wierzącą. Egzamin dojrzałości, czyli matura musi być zdana. Kandydat potrzebuje także szeregu dokumentów, które są  wymagane przy ubieganiu się o  przyjęcie  do seminarium duchownego, ale także do uczelni katolickich, takich jak np. Katolicki Uniwersytet Lubelski. Te dokumenty to m.in.: opinia pisemna ks. proboszcza i katechety; pisemna motywacja – dlaczego pragnę studiować na tego typu uczelni, itp. Pełną listę można znaleźć na stronie internetowej naszego seminarium, do której odwiedzania, serdecznie zachęcam, gdyż ukazuje się tam wiele ciekawych rzeczy, także związanych z rekrutacją.

– Czy wybór Seminarium to była nagła decyzja, impuls, a może dobrze przemyślana decyzja?

Wstąpienie do seminarium, było dla mnie decyzją wymagającą czasu i modlitwy. Nie miałem żadnych objawień z nieba, błyskawic, głosów z nikąd czy znaków… skłaniam się bardziej do stwierdzenia, że było to spokojne odczytywanie woli Boga w moim życiu. Uczęszczałem także na rekolekcje powołaniowe, które odbywały się regularnie w naszym seminarium.

– Jakie przedmioty masz na pierwszym roku?

Przedmiotów jest bardzo dużo, bo ok. 20. Warto wspomnieć, że na początku drogi seminaryjnej alumni studiują przede wszystkim przedmioty filozoficzne, których nauka trwa 2 lata, ale obecne są także przedmioty i zagadnienia teologiczne. Początek kształcenia rozpoczynamy od przedmiotów wprowadzających, np.: wprowadzenie do filozofii, wprowadzenie do moralnego życia chrześcijaństwa, wprowadzenie w prawdy wiary, historia filozofii, metafizyka, logika, teoria poznania, wprowadzenie w celebrację liturgiczną, łacina, lektorium tekstów filozoficznych, historia kościoła, fonetyka i wiele innych. Klerycy, wybierają również język obcy oprócz łaciny, w moim przypadku jest to j. angielski.

– Początki studiowania były zapewne trudne? Co szczególnie?

Początki studiowania, były trudne ze względu na rytm akademicki. Każdy przedmiot jest inny, a co więcej – każdy wykładowca, dlatego trzeba było poznać wymagania każdego z nich i się do nich przyzwyczaić. Każdy alumn prowadzi własne notatki, z których później przygotowuje się do sesji zaliczeniowej i egzaminacyjnej, co również było swoistą nowością. Ilość materiału, który obowiązuje, wymaga także poświęcenia dużej ilości czasu na naukę i dociekanie własne. Nie ma jednak co histeryzować, wszystko jest do ogarnięcia, trzeba tylko CHCIEĆ.

– Czy to prawda, że w ciągu I roku odpada najwięcej osób? Czy z seminarium można zrezygnować? Czy wielu chłopaków opuszcza mury seminarium?

Odchodzenie poszczególnych braci z seminarium, to rzecz naturalna. Trzeba powiedzieć jasno, raz na zawsze, że ten kto przychodzi do seminarium, nie musi od razu zostać księdzem… Jest to czas ROZEZNANIA swojego powołania: czy Pan Bóg chce abym był księdzem, mężem, a może osobą samotną. Nie ma reguły, na którym roku odchodzi najwięcej osób. W seminarium jesteś i pozostajesz wolnym człowiekiem, jeżeli czujesz, że to nie dla Ciebie możesz odejść, ważne, aby nie robić tego pod wpływem emocji, czy jakiegoś kryzysu, bo one są częste, zdarza się: czy to w życiu kleryka, księdza czy w małżeństwie.  Trudno mówić tu o procentach czy konkretnej liczbie odejść, bo tutaj tak tego nie postrzegamy. Jeżeli ktoś rzeczywiście decyduje się na rezygnację, zawsze obejmujemy go braterskim wsparciem, a przede wszystkim modlitwą.

– Pierwsza sesja już a Tobą- czy było ciężko?

Pierwsza sesja rzeczywiście już za mną, a kolejna zbliża się nieubłagalnie… Muszę powiedzieć, że było ciężko, ale wspominam ją bardzo dobrze – rozpocząłem ją i zakończyłem z uśmiechem na ustach.

– Jak alumni seminarium spędzają czas po egzaminach, wakacje?

Alumni są również – studentami, choć wakacje różnią się nieco od wypoczynku studentów uczelni świeckich. Klerycy poszczególnych roczników organizują sobie tzw. „wyjazdy rocznikowe” z jednym z moderatorów (opiekunów), aby spędzić czas we wspólnocie. Istotne jest, że wyjazd organizują całkowicie sami. Każdy z nas wybiera sobie także praktykę wakacyjną czyli np., rolę opiekuna na rekolekcjach, uczestnictwo w pielgrzymce do Częstochowy, bądź wyjazd na oazę. Funkcjonujemy również w ramach odbywania kadencji wakacyjnych – obejmują one koszenie trawy na terenie seminaryjnym, sprzątanie, pomoc księżom emerytom i wszelkie prace porządkowe na terenie seminarium.

– Czy na Twoim roku jest dużo osób i czy pochodzą z naszych terenów?

Obecnie na moim roku jest 8 alumnów razem ze mną, wszyscy pochodzimy z terenu naszej diecezji, choć wiek jest zróżnicowany – Pan Bóg nie powołuje samych maturzystów, ma plan na każdego z nas, nawet po 30…

– Ile lat trwa nauka w seminarium? Czy potem od razu idzie się do pracy w parafii?

Nauka w seminarium trwa minimum 6 lat – jest to również czas formacji duchowej; po święceniach kapłańskich, młodzi kapłani – neoprezbiterzy, wyruszają pełnić posługę kapłańską wśród wiernych.

– Dlaczego właśnie w Siedlcach zdecydowałeś się spędzić 6 lat studiów?

Siedlce to stolica naszej diecezji, to tutaj znajduje się  Katedra diecezji siedleckiej – kościół Matka. Historia diecezji łączy się ściśle i niezwykle pięknie z Janowem Podlaskim, jakże mógłbym pójść gdzie indziej.

– Mówi się, że seminarium to ucieczka od świata czy to prawda?

Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Alumni nie są izolowani, nie mieszkamy na pustyni, tylko w zwyczajnej miejscowości, która nazywa się Nowe Opole. Mamy kontakt z ludźmi, przede wszystkim młodymi, którzy chętnie nas odwiedzają. Wyjeżdżamy do Siedlec na tzw. spacer – czas dla kleryków, który mogą spędzić w mieście, aby odpocząć od wykładów, funkcjonują wyjazdy kulturalne do teatru, kina, opery… Szczerze, nie czuję się całkowicie odizolowany od świata; oczywiście coś dzieli nas od życia i funkcjonowania innych ludzi – ale  jeżeli, ktoś przyjmie to jako regułę swojego życia, to na pewno nie sprawi mu to problemów.

– Czy masz dla siebie wolny czas?

Jak najbardziej, czas wolny, a przede wszystkim umiejętność dobrego wykorzystania tego czasu jest ważnym aspektem formacji, tak samo jak modlitwa i nauka. Każdy z nas potrzebuje pograć w piłkę, pobiegać, pospacerować po lesie, wyjechać na basem – jest to bardzo istotne.

– Kiedy możesz przyjeżdżać do domu rodzinnego?

Do domu przyjeżdżam na każde święta i uroczystości rodzinne: ślub najbliższych, pogrzeby, chrzciny, Wszystkich Świętych, Boże Narodzenie, Wielkanoc, a także na ferie zimowe i wakacje.

– Jeżeli mogę zapytać- czy rodzice wspierali cię w Twoim wyborze, czy może odradzali ten krok?

W rodzicach miałem ogromne wsparcie. Wiem, że wspierali mnie przed wstąpieniem do seminarium, wspierają teraz i  będą  wspierać w przyszłości, bez względu na to jak potoczą się dalsze lata. Jestem im za to dozgonnie wdzięczny!

-Zniknąłeś z mediów społecznościowych, czy nie możesz mieć konta na Facebooku?

Media społecznościowe… odwieczny dylemat kleryka: mieć czy się pozbyć? Każdy musi podjąć decyzję sam, nie mamy narzuconego schematu posiadania facebook’a – choć, moim zdaniem, może on zabierać za dużo czasu, który można poświęcić na ciekawą lekturę duchową, naukę – która pomoże nam – klerykom – stać się jeszcze lepszymi kapłanami, a przede wszystkim ludźmi, bądź rekreację. Posiadam jedynie konto, dzięki któremu kontaktuję się z ministrantami z Janowa na naszej grupie parafialnej. Warto powtórzyć za św. Pawłem: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść” – nie wszystko, przybliża do Boga, a czy to nie powinno być naszym celem, ludzi wierzących?

– Czy możesz używać telefonu?

Tak, choć jedynie w weekend, od piątku po obiedzie, do kolacji w niedzielę… chciałbym zaznaczyć, że nie byłoby czasu korzystać z telefonu na co dzień – wszyscy żyjemy we wspólnocie według planu, który za chwilę zostanie przedstawiony, a to daje nam możliwość wykorzystania czasu w 100%.

– Jak wygląda dzień alumna?

Planowo wstajemy o godz. 6:00. Następnie gromadzimy się na medytację Słowem Bożym o 7:00, kolejny punkt, który jest najważniejszy w ciągu dnia to EUCHARYSTIA. Następnie udajemy się na śniadanie, później spotykamy się na kawę rocznikową, żeby wyluzować się przed wykładami, pośmiać, obgadać sprawy rocznikowe.

Kolejny punkt to wykłady. Które trwają od 8:30 do 12:45 z przerwami, następnie gromadzimy się na modlitwie w ciągu dnia. Obiad jest o 12, spożywamy go wspólnotowo, wszyscy klerycy z moderacją. Po obiedzie – praca lub czas wolny, następnie dla chętnych Koronka do Bożego miłosierdzia. O 15:15 rozpoczyna się studium własne, czyli nauka indywidualna.

O 17:30 następuje czytanie lektury duchowej – indywidualnie, później kolacja o 18:00. Po kolacji, krótka modlitwa i czas wolny do 19:00. Następnie, gromadzimy się w pokojach na studium od 19:00 do 20:30, po studium następuje lektura Pisma Świętego. Ostatnim punktem dnia jest tzw. kompleta: Apel Jasnogórski, rachunek sumienia oraz modlitwa liturgii godzin. Kompleta – czyli ostania modlitwa dnia w kaplicy – od tej chwili obowiązuje silentium, czyli czas ciszy do następnego ranka. Jest to rytm dnia powszedniego.

– Czy wykładowcami są tylko księża?

Tak się składa, że na chwilę obecną wykładowcami są zarówno kapłani, jak i osoby świeckie.

–  Czy możesz nam wyjaśnić, czym są obłóczyny?

Obłóczyny, jest to uroczystość seminaryjna, podczas której alumni roku trzeciego przywdziewają strój duchowny – sutannę. Alumni zdejmują krawaty, na których miejsce klerycy przyjmują koloratkę. Sutanna symbolizuje miłość Chrystusa do świata i przypomnieniem o czuwaniu nad nim Bożej Opatrzności oraz zachętę do uczynków miłych Bogu.

– Czy chciałbyś pracować kiedyś jako kapłan w Janowie?

Myślę, że będzie to trudne… Sam Jezus mówił, że: „ Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej Ojczyźnie”, tradycja Kościoła przyjmuje, że ksiądz zasadniczo nie może służyć we wspólnocie, z której został wzięty.

– Czy wzorujesz się w swoim postępowaniu na świętym, osobie, masz jakiś wzorzec?

Mam kilka wzorców, którym chcę dorównać: pod względem pokory i służby ludziom wzorcem jest dla mnie proboszcz z Ars – św. Jan Maria Vianney, w pracy z młodzieżą chcę wzorować się na św. Janie Bosko, który był świetnym wychowawcą młodzieży… nie wolno zapomnieć także o naszym wielkim  rodaku  św. Janie Pawle II, który swoją osobą i intelektem, świadczył, iż Bóg jest nieogarniony w swoim miłosierdziu i dobroci.

– Jesteś wysportowany: teakewondo, samoobrona, windsurfing, to tylko niektóre dyscypliny, które uprawiałeś- czy nie brak Ci  sportu?

Sport towarzyszy mi przez cały czas formacji seminaryjnej, piłka nożna, koszykówka, siatkówka, siłownia, wyjazdy na narty. Szczególnym aspektem sportowym są turnieje i mistrzostwa piłkarskie, na których nasze seminarium wiedzie prym. To wszystko sprawia, że moje poczucie sportowe jest w pełni zaspokojone J. Ponadto jest to świetna okazja do budowania wspólnoty z braćmi, a także z młodymi ludźmi, którzy często przyjeżdżają do seminarium, aby rozgrywać z nami sparingi piłkarskie.

– Już niedługo minął 4 lat odkąd ukończyłeś naukę w naszym gimnazjum – czy coś lub kogoś szczególnie wspominasz?

–  Gimnazjum to także był wspaniały czas… W szczególności wspominam oczywiście pamiętne lekcje geografii – z którą w szkole średniej nie miałem żadnych problemów, dzięki solidnemu kształceniu p. Jacka. Wszystkie imprezy szkolne, przedsięwzięcia i turnieje, konkursy; także „posługę” w gazetce szkolnej Galimatias, do której także przeprowadzałem wywiady pod czujnym okiem p. Iwony – tak teraz myślę, że chyba nie wyobrażałem sobie czasów, iż będę po drugiej stronie „artykułu”, to wszystko bardzo dobrze wspominam.

 Serdecznie dziękuję Ci za udzielenie wywiadu do naszej gazetki i życzę wytrwałości.

– Również dziękuję za rozmowę. Życzę wszystkim czytelnikom mądrych, przemyślanych wyborów. Pragnę, aby Duch Święty wam towarzyszył i rozświetlał mroki, które często przynosi świat. Pozdrawiam!

Rozmawiała Iwona Andruszkiewicz

Dzielenie się jest dobre, Ty też możesz podzielić się tym wpisem z innymi: